Morze Mgieł

28.06.2021r.

Zgodnie z moim zwyczajem informuję o odniesionej korzyści materialnej w postaci modelu statku piratów i hydry. Podkreślam też, że to recenzja prototypu, a ostateczna wersja gry może się różnić od tej, którą miałem okazję testować.

Nie jestem miłośnikiem morza ani statków. No dobra, może niszczyciele, lotniskowce, Pearl Harbor, druga wojna światowa itp. trochę mnie interesują, ale piraci, armaty, fregaty i okręty liniowe to znam z gier komputerowych Cywilizacja czy Kozacy europejskie boje. Co za tym idzie, gra miała pod górkę, aby zdobyć moje zainteresowanie.

To nie koniec jej kłopotów. Tytuł brzmiał dla mnie… mrocznie. Spodziewałem się poważnej rozgrywki, gdzie będą jakieś duchy, armie umarłych i inne mgliste kreatury. Klimat horroru i groteski. Już nawet chciałem kupić świece, aby w ciemnościach prowadzić przerażające sesje.

I co? I okazuje się, że gra jest lekka i przyjemna! Wszystko jest napisane z dystansem i ma nas bawić, oferując wiele możliwości. Ponadto rzuca w nas od czasu do czasu dobrymi żartami. Tak, niektóre hasła są oklepane, ale kilka tekstów na kartach naprawdę mnie rozbawiło.

Przejdźmy jednak do omówienia rozgrywki.

W zabawie może uczestniczyć od dwóch do czterech graczy, niewykluczony jest tryb solo. Każdy z uczestników poprowadzi jedną nację, którą będzie reprezentować jednym statkiem. W trakcie gry będzie mógł nie tylko wymienić go na lepszy model, ale również zakupić drugi (niestety, dwa to limit). Poza tym na planszy będą się pojawiać piraci oraz tratwy, skrzynie, potwory czy inne rozmaitości – jak to na morzu. Niejedna rzecz mogła komuś wpaść do wody…

Jednak akcja będzie się dziać nie tylko na wodzie, bo są niezbadane wyspy, które można eksplorować i objąć nad nimi kontrolę, zabudować je kopalnią, plantacją czy fortem! Jakby tego było mało, w samym środku planszy jest skarb chroniony przez baterie armat. Jest więc to świetny moment na omówienie warunków zwycięstwa, no bo po coś będziemy znosić chorobę morską.

To tak:
– Pierwsza metoda: załadować skarb konkwistadorów na statek i dopłynąć z nim do domu.
– Druga: przejąć kontrolę nad trzema (z sześciu) wysp.
– Alternatywna, gdy pierwszą szlag trafi, bo skarb konkwistadorów przepadnie (np. pójdzie na dno albo jego prawowici właściciele go wywiozą): przeprowadzamy wtedy głosowanie, kto zostanie gubernatorem archipelagów i wygra grę. Głosowanie, jak to zwykle bywa, wygrywa najbogatszy (czyli ten, kto posiada większe statki wypełnione załogą, forty itp.)

Z gry odpaść się nie da, a jak nas nie stać na kupno podstawowego okrętu, to rząd naszego kraju się nad nami lituje i daje nam najgorszą barkę, jaką ma pod ręką.

Dużo czasu z naszym okrętem będziemy spędzać, więc kilka słów o tym, czym się charakteryzuje. Jak łatwo się domyślić – ceną zakupu. Ponadto: szybkością, liczbą armat oraz marynarzy. Rozmiarem ładowni, która mieścić będzie cenne skrzynie ze złotem i innymi kosztownościami. Kajutą, gdzie będziemy przewozić księżniczki. Aha, każdy okręt może zawsze mieć kapitana, kanoniera oraz szermierza. Powinien też być kucharz, ale niestety zabrakło dla niego miejsca.

Czujna osoba już teraz się zastanawia, co z punktami życia. Genialna sprawa: wyznaczają je armaty i gdy stracimy ostatnią, idziemy na dno! Po co więc marynarze? W celu dokonania abordażu i przejęcia wrogiego statku, no i żeby miał kto ginąć podczas epidemii.

Jest jeszcze kilka innych rzeczy, ale żeby już nie przedłużać, skoczymy na kolejkę rumu, bo oprócz statku będziemy mieć karty akcji na ręce (limit: siedem), które mogą nam pomagać w przeróżnych sytuacjach. Oprócz złota będziemy też zbierać punkty doświadczenia, którymi możemy płacić za przerzuty kości (w grze używane są te tradycyjne, 1-6 oczek) albo szkolenie marynarzy na m.in. kanoniera czy szermierza.

Co jeszcze nas czeka, gdy pływamy po morzu i zwiedzamy wyspy? Wydarzenia, morskie opowieści, zmieniający się wiatr, który może nas zatopić, popijawy w tawernach, gdzie możemy dostać sekretne misje i grywać w kościanego pokera albo obstawiać inne półlegalne aktywności.

Oczywiście jest walka morska. Jak wspomniałem, można dokonać abordażu i po wycięciu załogi w pień przejąć statek, ale też oddawać salwy armatnie! Każda z nich to rzut kośćmi w ilości odpowiadającej aktualnemu stanowi dział. Jedynkami zabijamy wrogich marynarzy, a szóstkami niszczymy armaty (dzięki temu ktoś, kto nigdy nie wyrzuca jedynek albo inny cwaniak, co to nigdy szóstki na kości nie miał, ma szansę na sukces).

Starczy już tłumaczenia gry, pora na księżniczkowanie.
Chciałbym już mieć tę grę. Nie mam w kolekcji żadnej morskiej gry. Tutaj nie musimy ustawiać okrętu sterburtą, aby wypalić salwą z armat, ani bawić się w skomplikowane pozycjonowanie naszej łajby. Wystarczy być na polu obok wroga, aby powiedzieć mu „dzień dobry”, waląc z wszystkich dział.
Morze Mgieł skupia się bardziej na dobrej zabawie, eksploracji i pokonywaniu wyzwań w postaci uprzykrzających życie wydarzeń (ludożercy, biznesmeni, lokalni szamani czy zarazy) niż na strategicznym podpływaniu do wroga, aby zaskoczyć go o świcie, gdy jeszcze załoga smacznie śpi po ostatniej popijawie.

Mamy dwie zupełnie inne metody na zwycięstwo oraz przygotowany „koniec gry”, który nie pozwoli, aby rozgrywka stanęła w miejscu na osiem godzin. Pozwala to na sporo taktycznych zagrań i próbowanie różnych mniej lub bardziej ryzykownych akcji.

Jest to gra średniego kalibru. Dwie do trzech godzin ciekawej rozgrywki. Wiele możliwości, które mogą na początku przytłoczyć, ale szybko stają się intuicyjne i w graczu rośnie ochota na jeszcze.

Zacznijmy powoli podsumowywać.

Nie dostałem gry w klimatach horroru, nie dostałem też wielkiej floty, którą możemy ustawić w szyk liniowy. Nie ma pancerników ani łodzi podwodnych.
Znienacka dostałem, humor, zajmowanie wysp, wyścig o skarb, popijawy w portach czy też możliwość zakupu liniowca (tylko jeden na wszystkich graczy). Ponadto transport skarbów, abordaże, morskie potwory, hazard oraz ciągle pusty skarbiec.
I jestem zadowolony! Tak wiem, znowu, ale pisałem o tym, jak dobieram gry tutaj. Robię to dlatego, aby grać i pisać o tym, co mi się podoba, a nie buczeć o grach, które są moim zdaniem słabe.

Czas oczekiwania na swoją kolej jest akceptowalny, a tury są szybkie. Czasem robi się nerwowo, gdy zwycięstwo leży na szali i wtedy możemy cyknąć fotki, zanim nastąpi nasza kolejka.

Z rozpędu zapomniałbym się doczepić. Mam wrażenie, że walka z innymi okrętami nie ma sensu przez większość gry. Trochę szkoda, ale ma to sens strategiczny. Marnowanie czasu tylko po to, aby zatopić okręt Francuzom, powoduje, że Holendrzy zdobywają wyspy i rosną w siłę. Bez odpowiednich misji, które nagrodzą nas za zatopienie kogoś, warto tylko atakować piratów.

Brak asymetrii. W podstawowej rozgrywce oprócz Hiszpanii kraje się niczym nie różnią, a chciałbym, aby się różniły i miały unikatowe cechy, okręty itp. To zawsze rodzi problemy ze zbalansowaniem rozgrywki, ale nie ja to mam równoważyć, więc szkoda, że nie ma niepowtarzalnych okrętów poszczególnych nacji.

Jeszcze inna sprawa, którą dopiero teraz zrozumiałem. W Tytanach uważałem za bezsensowne trzymanie zakrytych znaczników punktów zwycięstwa (wyjaśnienie: rewers jest wspólny, bez nominału; awers ma nominał jeden, dwa lub pięć i można podglądać tylko swoje). Tutaj zrozumiałem ten zabieg. Jeśli trafimy gracza, który lubi kontrolę i będzie co chwilę pytać, ile mamy punktów, to przy takim rozwiązaniu szybko można mu powiedzieć, ile mamy znaczników, jednak nie trzeba sumować wszystkich wartości.

Po co o tym wspominam? Jeśli taki gracz nam się trafi w Morzu Mgieł, to trzeba pamiętać, że aby zostać gubernatorem i wygrać, trzeba podliczyć sporo rzeczy, co grozi tym, że gracz dwie-trzy rundy przed końcem partii co chwilę będzie wszystkim truć, aby porachowali, ile mają głosów, a to może strasznie spowolnić ostatnie rundy.

Kończąc: Morze Mgieł to świetnie zapowiadający się tytuł. Trzymam za niego mocno kciuki i idę oglądać Pana i władcę: Na krańcu świata.

Szóstek!

Śląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska Księżcznika
Morze Mgieł - skrót z testów prototypu!

Skrót rozgrywki

Galeria

Przygotowanie do gry Morze Mgieł Podstawowy statek Morze Mgieł Lepsza łajba! Morze Mgieł Kilka kart akcji, z niezawodnymi gadżetami od E-Raptor :P Morze Mgieł Forty, plantacje, bitwy morskie! Morze Mgieł Eksploracja wyspy, hydra i inne :) Morze Mgieł

Zapraszam do kontaktu oraz współpracy wydawców dużych i małych, twórców i fascynatów gier planszowych poprzez e-mail slaskaksiezniczka Małpa gmail Kropka com lub bezpośrednio na .

Strona wykorzystuję pliki cookies w celu analizy ruchu na stronie, funkcji społecznościowych oraz narzędzi marketingowych. Szczegóły znajdziesz w polityce cookies.
Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Tak | Nie