Twilight Imperium 4ed vs 3ed

17.05.2021r.

Po wielu próbach udało się! W końcu czuję się na siłach do omówienia Twilight Imperium!

Zaczniemy od ważnego faktu, uwzględniam wersję z dodatkiem Proroctwo królów. Tylko wtedy mamy kompletną grę, godną porównania z trzecią edycją i jej rozszerzeniami.

Sam wpis będzie zaś bratobójczą walką pomiędzy edycjami, bo inne gry nie mają czego szukać obok tych tytułów :D. Pewnie dlatego tak ciężko mi się zabierać za ten artykuł. Nie chcę się przed sobą przyznać, która jest lepsza :P.

Zaczniemy od tego, co mi się najmniej podoba w porównaniu do trójki, to zasada wszystko albo nic. Poprzednie podejście, gdzie można wybierać opcjonalne zasady dodatkowe, jak liderzy, senat czy alternatywne karty strategii, miało swój urok, pozwalało się bawić grą, w którą gramy i ją urozmaicać. Przeróżnie można było skonfigurować rozgrywkę, co oczywiście powodowało brak „ostatecznej wersji jak gra powinna wyglądać“, ale można było sobie z klocków zbudować najbardziej przyjemną wersję.

Teraz gramy z wszystkim, co gra oferuje i koniec. Żadnych alternatyw i opcjonalnych elementów w pudełku. Szkoda :(.

Co na pewno czwarta edycja robi lepiej? Figurki :P, a poważnie, czyści talię kart akcji oraz polityki do sensowniejszej ilości, odrzucających sporo zbędnych i nieinteresujących.

Na pewno robi gorzej samo głosowanie nad kartami polityki. W poprzedniej wersji, mając mało głosów, można było wyczekać, aż inni gracze zużyją planety i rozegrać głosowanie, w odpowiednim dla nas czasie. Teraz do głosowania wszystkie planety są przygotowane, więc osoba, która rozlazła się po galaktyce, ma dodatkową przewagę. Oczywiście spróbowano to rozwiązać, tworząc dwa głosowania na fazę, jednak efekt jest taki, że bogaty przegłosuje dwa prawa, które go interesują… Wcześniej, używanie planet do głosowania było bardziej kosztowne, niestety sporo kart polityki nie było ich wartych… Tu i tu nie było idealnie, ale mechanika wcześniej była lepsza, tylko dobrych kart polityki brakowało.

Właśnie! Polityka, polityka jest tym dodatkowym wymiarem w tej grze, którego większość gier strategicznych nie ma w ogóle! To jest swoista wisienka na torcie, która często budzi negocjacje i życie przy stole. Gdzie dochodzi do największych przekupstw i malwersacji finansowych (tak, tak dalej piszę o TI :D). Oczywiście czasem, jak mecz się dłuży i wchodzi, nic niewnoszące prawo, niektórzy chcą iść spać, niż marnować na nią czas… Ale taka właśnie jest polityka :D. Czasami nas nie dotyczy, czasami wywróci nasze życie do góry nogami.

Najbardziej mnie rozczarowuje fakt, że porzucono kompletnie temat senatu z trzeciej edycji, zamiast go uporządkować i rozwinąć! Pomysł wysyłania kanclerza czy zabójcy był fantastyczny! Zabrakło tylko dobrego skonstruowania zasad pod to. Możliwość jeszcze większego wpływu na grę, nie tylko flotą, ale właśnie kanclerzem czy innym ministrem, rozbujałyby tę grę do 12/10! Możliwość dominacji politycznej bez floty, to by było!

No to wspomnień ciąg dalszy, drzewko technologiczne… Odkąd pojawiły się dodatkowe technologie w Proroctwie Królów, jest lepiej, bo mamy w końcu jakiś wybór, jak chcemy dojść do najlepszych zabawek. Sama zasada działania specjalności technologicznej planety, też mi bardziej odpowiada z aktualnej edycji niż poprzedniej. Tak więc rozwój naukowy aktualnie działa sprawniej, niż wcześniej.

W obu edycjach ciagle brakuje mi porządnego „iksa“, czyli odkrywania systemów. Wcześniej ratowano się żetonami odległych słońc, które skrywały nieznane efekty, teraz karty eksploracji. Chciałbym jednak, aby galaktyka była zakryta i nie było wiadomo, czy w danym kafelku będzie planeta asteroidy, czy supernowa! Takie pełne odkrywanie mapy jak w starej grze komputerowej Master of Orion :D (Księżniczkowanie TM).

Skoro już Księżniczkuję, scenariusze fabularne też mogły być… :D Typu atak kosmicznych marines chaosu, czy inna burza osnowy itd :P.

Wracając na ziemię, tu znowu na minus! Szkoda, że usunięto rafinerie i kolonie. Zajmujemy planety, ale bardzo niewiele możemy tam zrobić. Podobnie z BPP, nawet pożałowano możliwości, awansu do elitarnej piechoty.

Na duży plus jednak zdolność frakcyjna Mechów oraz frakcyjny weksel! Tak, tak! Im więcej różnić w rasach, tym lepiej. Pomysł agent, dowódca, lider też super! Znacznie lepiej od poprzednika z żetonami admirałów czy generałów… Chociaż możliwość pojmania ich, zabicia lub wykupienia na papierze brzmiała rewelacyjnie.

Pora chyba podsumować wszystko. Twilight Imperium czwarta edycja to zamknięta fenomenalna gra, która wie, czym chce być i na większości płaszczyzn jest świetnie wypolerowana. Kupić i grać.

Poprzednia edycja natomiast to zestaw klocków, który trzeba idealnie ułożyć, aby czerpać pełnymi garściami. Oferującą możliwości wymiany męczących elementów na inne, żeby urozmaicać rozgrywki. Niestety cierpiąca przez to na tarcia między niektórymi klockami i brak idealnego wyszlifowania, czy też finalnego schematu, jak to powinno być złożone.

Mając więcej niż trzy osoby, nie odmówiłbym gry w żadną z edycji, a gdyby wybór był tylko mój, co mecz zmieniałbym z czwartej na trzecią i odwrotnie :D. (TI to zbyt duża gra, aby ją zaczynać w trójkę moim zdaniem. Do tego jest mnóstwo innych gier, które świetnie sobie radzą z taką ilością grających).

Szóstek!

Śląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska KsiężcznikaŚląska Księżcznika
YouTube Shorts:

Galeria

Rozstawienie Twilight Imperium 4ed Zółte Hacany czyli ja! Twilight Imperium 4ed Powolny start Twilight Imperium 4ed Wysuwam się na prowadzenie Twilight Imperium 4ed Wygrywam grę :D, TI jest jedną z nielicznych gier, gdzie często wygrywam :D Twilight Imperium 4ed

Zapraszam do kontaktu oraz współpracy wydawców dużych i małych, twórców i fascynatów gier planszowych poprzez e-mail slaskaksiezniczka Małpa gmail Kropka com lub bezpośrednio na .

Strona wykorzystuję pliki cookies w celu analizy ruchu na stronie, funkcji społecznościowych oraz narzędzi marketingowych. Szczegóły znajdziesz w polityce cookies.
Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Tak | Nie